Najładniejszy zakątek Popradu jak z pocztówki

Większość osób zjawia się w Popradzie z jednym celem: jak najszybciej znaleźć się w Tatrach. Rozumiem to, ale warto wygospodarować chwilę na coś innego. Kilka minut od centrum leży Spiska Sobota (słow. Spišská Sobota) – dzielnica, w której ma się wrażenie, że ktoś na moment zatrzymał czas.

Miasteczko, które żyło z targu

Nazwa wzięła się z prostego powodu: w sobotę odbywał się tu targ. Handel szedł tak dobrze, że osada szybko się wzbogaciła i przyciągała kolejnych rzemieślników. Działało tu wiele cechów – nawet guzikarzy!

Kiedy w XIX wieku budowano linię kolejową, tory poprowadzono przez sąsiedni Poprad. Spiska Sobota straciła na znaczeniu, ale dzięki temu uniknęła przebudowy pod potrzeby przemysłu. Dziś rynek wygląda niemal tak jak setki lat temu, a zabytkowe kamienice tworzą wyjątkowo urokliwy, dawny klimat.

Spacer po rynku

Rynek jest wydłużony, w kształcie lejka, otoczony kamienicami z wysokimi gontowymi dachami. Całość jest zaskakująco kompaktowa, więc wszystko mamy na wyciągnięcie ręki, a największy urok kryje się w szczegółach, na przykład takich jak tablica na jednym z domów, przypominająca, że nocował tu król Maciej Korwin.

Najważniejszym punktem jest kościół św. Jerzego. W środku stoi ołtarz z pracowni Mistrza Pawła z Lewoczy – tego samego, który stworzył najwyższy drewniany ołtarz gotycki w Europie. Obok wznosi się renesansowa dzwonnica z charakterystyczną attyką.

Na przeciwległym końcu placu stoi klasycystyczny kościół ewangelicki.

Dlaczego tu zajrzeć?

Spiska Sobota to idealne miejsce na przerwę od tatrzańskiego pośpiechu. Jest tu spokojnie, a w kawiarniach i restauracjach przy rynku łatwo posiedzieć dłużej, niż się planowało.