WE WILL ALL BE SAFE
Marginalne enklawy miasta: opuszczone sklepy, zaułki, zamurowane okna. W tej bałuckiej tkance można odnaleźć poetykę pustki – surowości i smutku pozamykanych przestrzeni, ale też czułości wobec nich.
Choć człowiek pojawia się rzadko, seria nie unika śladów jego obecności. Czuć w niej potrzebę bezpieczeństwa i generycznej ochrony. Czasem jednak jest to izolacja nie z wyboru, lecz z konieczności.
Tytuł „We Will All Be Safe”, czyli “Wszyscy Będziemy Bezpieczni” wybrzmiewa jak ironiczny szept – powątpiewający, ale niepozbawiony nadziei. Brzmi inaczej, gdy patrzy się na drzwi, które były marną ochroną; na kraty które już i tak nie mają czego strzec – prócz sentymentów i wspomnień; albo na ogrodzenie, które zarosło dziką roślinnością.
Może właśnie w tej kruchości tkwi prawda o wspólnym bezpieczeństwie: nie jako stanie idealnym ani nieskończonej jego gwarancji, lecz jako potrzebie jego odczuwania, którą wszyscy dzielimy.